"Rozłączeni - lecz jedno o drugim pamięta, (...)
Wiem, kiedy płaczesz w cichej komnacie zamknięta"
~ "Rozłączenie", Juliusz Słowacki
Melissa
No i pojechał do tej całej Finlandii. Dotąd to najbardziej kojarzyłam ją z jednego trunku... Ale cóż. Teraz, oglądając ją okiem kamerki telefonu Geigera, mogę zobaczyć to jakby od drugiej strony. Tej bardziej zwariowanej. Mimo mrozu, o którym słyszę non-stop, bawią się dość dobrze. No tak, w końcu Niemcy.
Po dzisiejszych zajęciach, postanowiłam wybrać się do Ruth. Poznałam ją zaledwie kilka dni temu, gdy pod numerem 7 odbyła się mała posiadówka. Kulturalnie, bez żadnego chlańska. Aż dziwne jak na nich. Nie wiem która bardziej się wstydziła z początku, lecz wydaje mi się, że ja. Szybko jednak podłapałyśmy jakieś tematy i wspólny język się odnalazł. Jest tak miła, że aż trudno jej nie lubić! Do tego obiecałam Andiemu, że gdy go nie będzie, to ja muszę się zaopiekowac jego dziewczyną. Ach, jaki nagle opiekuńczy...
Po drodze wstąpiłam tylko po jakieś owoce do spożywczaka. Gdy Ingrid była w ciąży, jadła ich mnóstwo. Myślę, że Ruth też dobrze zrobią. To takie chuchro, że nie wiem jak ona będzie nosiła taki spory ciężarek, jakim jest dziecko.
Gdy dotarłam na Kohlstraße, od razu blondynka wpuściła mnie do niewielkiej kamienicy. W całości należała do jej rodziny.
- No witam Panią - ucałowała mnie w policzek.
- Hej - uśmiechnęłam się pogodnie i zawiesiłam płaszczyk na wieszaku w salonie.
Od razu wyłożyłam zakupy na stół, a dziewczynie oczy wybałuszyło.
- Przecież nie musiałaś, Melissa! - wydusiła.
- Ale chciałam. Musisz jeść dużo witamin, bo Wellinger senior mnie dopadnie.
- A więc to tego ancymona plan - zaśmiała się.
- Dla Waszego zdrowia, aż szkoda się nie przyłączyć!
Geiger
Niesamowicie się cieszę, że dostałem powołanie do kadry na ten sezon. Ciężka praca popłaca, trzeba przyznać. Schuster powiedział, że pokłada we mnie nadzieje, więc nie mogę go zawieść za nic.
Powtarzałbym sobie tą mantrę w kółko i jeszcze dłużej, ale do pokoju wparował Markus, gwałtownie stając nade mną.
- Halo, Ziemia? - potrząsnął moim ramieniem.
- Czego dusza pragnie?
- Ja, Ty, Wellinger i spacer.
- Brzmi romantycznie - zaśmiałem się.
Zebrałem dupsko z łóżka i zarzuciłem kurtkę oraz czapkę. W końcu trzeba się wziąć do życia, a nie tylko marnego egzystowania, jako duży, rudy człowiek. Wyszedłem szybkim krokiem na recepcję, gdzie czekali już moi towarzysze.
- To na kluby! - krzyknął Eisenbichler, a Młody pięknie i entuzjastycznie mu przytaknął.
- No chyba się Wam, drodzy koledzy, w głowach poprzewracało - spojrzałem na nich pobłażliwie. - Mam Ci Wellinger przypomnieć, jak się ostatnio schlałeś?
- Ale Mutti! To było w październiku i już się nie powtórzy - zrobił minę zbitego psiaka.
Oj nie, jestem twardy i na mnie to nie działa.
- Mam zadzwonić do Ruth? - zażartowałem.
Od razu spokorniał. Grzeczne dziecko.
- To chociaż ulepmy bałwana, błagam... - westchnął głośno Markus, przypominając o swojej obecności.
- Ulepimy dziś bałwana, no chodź zrobimy to! - włączyłem się śmiało, pchając go w zaspę.
- O nie! Na to się nie godzę!
Cała nasza trójka zaczęła się okładać śniegiem. W efekcie, po 15 minutach przemoknięci i zmarznięci wróciliśmy do hotelu. Dzięki Bogu, Schuster nas nie widział. Oj, byłoby źle... Postanowiłem jak najszybciej udać się do pokoju, by zaspokoić potrzebę napicia się ciepłej herbaty. Wygrzebałem jedną torebeczkę z walizki. Pachniała jakby maliną i imbirem, więc obstawiam właśnie taki smak. Rozsiadłem się przy biurku i odblokowałem telefon.
2 nowe wiadomości.
Od: Meli
"Byłam dziś u Ruth! Witaminki dostarczone, dokarmiłam ją dobrze."
"A tak po za tym to... Powodzenia! Wyskacz dla mnie jakieś dobre miejsce. Tęsknię."
Momentalnie uśmiechnąłem się do siebie. Co ten mały, piwnooki potworek ze mną robi?
Do: Meli
"Zrobię to jak należy, Pani Kierowniczko."
***
Jest i on. Wyczekany, wymęczony... Ale pojawia się, dzięki drogiemu Panu S. Mam nadzieję, że nadal tu jesteście. Enjoy xx
Nadal tu jestem! Dojcze i ulepimy dziś bałwana XDDDDDD
OdpowiedzUsuńMelissa i Geiger ���� Jestem totalnie zakochana
Czekam na więcej!!
HA! Myślałaś, że ja zapomniałam się tutaj pojawić żeby to skomentować? Nic z tych rzeczy moja droga! Jest rozdział pojawiam się i ja! Największa fanka tego opowiadania!
OdpowiedzUsuńWiesz bardzo dobrze jak wyczekiwałam tego rozdziału i oto i on!
A teraz przechodzę do mojej "rozprawki"
Bardzo się cieszę, że Ruth z Mellisą się polubiły, bo kiedy Geiger z Andreasem wyjeżdżają będą mogły Go spędzić w dobrym towarzystwie. Kameralna posiadówka (" To nie jest imprezka tylko kameralna posiadówka. czad imprezka, czad imprezka" XD ) może być bez picia! I TO NAWET W PRZYPADKU NIEMCÓW. Ale już mniejsza o to. Co do porównania, że z Ruth to chuchro to ja nie wiem co by było gdyby okazało się, że to będą bliźniaki! Nie przypuszczałam, że Markus będzie zdolny do zaproponowania, żeby ulepić bałwana! Serio hahah szkoda, że jednak nic z tego nie wyszło a zaczęli się obrzucać śniegiem! Przeziębienie i tak ich dopadnie, czuje to! Wtedy to by się dopiero Melissa wkurzyła, że zarazi Ruth a w ciąży to nie bardzo tak z tego co wiem z wdż czy tam biologii. A teraz najważniejsza kwestiaa. Cieszę się bardzo mocno, że Karl i Lissa mają ze sobą kontakt cały czas! Wiadomo, że z takim zawodem jakim ma Geiger to ciężko, ale mimo wszystko im się udało! I to jak ona Go wspiera jest kochane. Liczę, że niebawem będzie jakiś suprajs i pojawi się na konkursie i wtedy Go tak poniesie, że wygra!
Dużo weny gamoniu! I pamiętaj możesz na mnie liczyć zawsze! ♥